Wywiad z Yannem Tiersenem19 marca 2007
Podczas wizyty w Polsce Yann Tiersen udzielił wywiadu Dziennikowi. Wywiad znajdziecie na tej stronie lub możecie przeczytać go poniżej. Tiersen opowiada o swojej muzyce, rockowo-klasycznych eksperymentach i potwierdza informacje, że po skończeniu trasy koncertowej w kwietniu wraz z zespołem rozpoczyna pracę nad nową płytą.
Na stronie oraz w wydaniu papierowym pojawiła się informacja, że 24 marca czwarty koncert Tiersena nie odbędzie się w Poznaniu a w Krakowie... Nie mogłem skontaktować się z właścicielami poznańskiego klubu Eskulap którzy mogliby potwierdzić tę informację, ale najprawdopodobniej Dziennik popełnił błąd i miejsce koncertu się nie zmienia. Koncert odbędzie się zgodnie z planem w Poznaniu.
Anna Początek: Choć odebrałeś wykształcenie w zakresie muzyki klasycznej, zdecydowałeś się na granie rocka. Dlaczego?
Yann Tiersen: To muzyka mojej młodości. Zawsze ją lubiłem i zawsze ją grałem. Wyrażanie się poprzez rocka jest dla mnie najbardziej naturalne. Jednak poznałem wiele rodzajów muzyki, zacząłem je mieszać ze sobą. Skłonność do łączenia wielu rzeczy, do poszukiwania na różnych polach jest częścią mojej osobowości, mojej historii, mojego życia, taki właśnie jestem. Muzyka jest teraz bardzo otwarta i nie musimy dbać o to, czy ta, którą gramy, ma określony, konkretny rodzaj.
Podobno we Francji rock nie jest tak popularny jak gdzie indziej, a mimo to twój zespół ma tam wielu fanów. Czy możesz powiedzieć, co sądzisz o rockowej scenie francuskiej i o swoim sukcesie?
To dziwne, ale ostatnio rzeczy jakby zmieniły się trochę. Czuję się bardziej popularny na świecie niż we Francji. Może dlatego, że we Francji nie mamy zbytnio rozwiniętej kultury rockowej, a może dlatego, że w ogóle mamy niewielu twórców muzycznych - oczywiście, mieliśmy kompozytorów klasycznych w XX wieku, ale to wszystko.
Muzyka na koncertowej płycie "On Tour" jest różnorodna. Używasz wielu brzmień, czerpiesz z różnych prądów - słychać energetycznego rocka, hip-hop, są też nastrojowe utwory instrumentalne. Czy wobec tego masz jakiś skrystalizowany obraz muzyki, jaką chcesz tworzyć? Jak komponujesz?
Nie mam żadnego ogólnego planu ani metody komponowania. Ja po prostu gram muzykę, którą lubię i w taki sposób, jaki wydaje mi się najbliższy mojej naturze. Nie siadam i nie zapisuję niczego. Po prostu gram to, co czuję. Moja muzyka wyraża mnie samego, to, jaki jestem.
W swojej pracy wykorzystujesz instrumenty niekojarzone z rockiem, np. fortepian, skrzypce, klawesyn. Czy to dlatego, że ciągle poszukujesz nowych brzmień?
To dla mnie zupełnie naturalna sytuacja, podobnie jak mieszanie różnych stylów muzycznych. Jako dziecko uczyłem się grać na fortepianie i skrzypcach. Gdy byłem nastolatkiem, grałem w najróżniejszych rockowych kapelach. Po jakimś czasie odkryłem na nowo akustyczne instrumenty - to było dla mnie coś nowego, bardzo świeżego. Zauważyłem, że ich wspaniałe brzmienie nie musi być zarezerwowane tylko dla muzyki klasycznej. Jeszcze później zafascynowały mnie instrumenty elektroniczne. Na moich ostatnich albumach staram się łączyć te wszystkie brzmienia ze sobą.
Na "On Tour" użyłeś fal Martenota. Czy pomysł użycia tego specyficznego instrumentu wziął się z inspiracji współczesną muzyką europejską?
Przed nagraniem mojego czwartego albumu ("Les Retrouvilles", 2005 - przyp. red.) słuchałem bardzo dużo różnej muzyki. Podczas pracy nad nim poznałem Christinę Ott, która gra na falach Martenota oraz jest świetnym nauczycielem gry na tym rzadkim instrumencie. Bardzo spodobało mi się to brzmienie i zaprosiłem Christinę do współpracy. To wszystko.
Czy możesz mi opowiedzieć o swoich inspiracjach? W niektórych momentach są one bardzo dobrze słyszalne, np. wpływ Joy Division, Cocteau Twins.
Myślę, że z tworzeniem muzyki jest tak: jeśli tylko jesteś świadom swoich inspiracji, musisz oddalać się od nich jak najbardziej... Trzeba wszystkiemu nadawać nowe życie. Tak rozumiem twórcze podejście. W ten sposób staram się pracować nad swoimi utworami. Czy mi się to udaje - nie wiem. Nie wiem, czy słychać inspiracje w mojej muzyce, i nie chcę wiedzieć (śmiech).
Na płycie zaśpiewały gościnnie dwie wokalistki. Czy możesz powiedzieć, dlaczego właśnie je zaprosiłeś do współpracy?
Elizabeth Fraser zawsze ceniłem. To cudowna wokalistka obdarzona wspaniałym głosem. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem z nią zagrać. Zaś co do francuskiej piosenkarki hiphopowej Diam’s, to bardzo spodobał mi się jeden z jej utworów - "Ma France a moi". Ma on bardzo mocny przekaz polityczny. Ten tekst w hiphopowym rytmie brzmi naprawdę mocno.
Twoja trasa promuje płytę "On Tour", która jest rejestracją części utworów z koncertów, które zagraliście w 2005 roku. Czy spróbujecie zaskoczyć fanów czymś nowym?
Tak, chcemy zagrać kilka piosenek, które ukażą się dopiero na nowej płycie.
Czy możesz powiedzieć coś o tym planowanym projekcie wydawniczym?
Trasę koncertową kończymy w kwietniu. Po powrocie chcemy wspólnie zabrać się za nagrywanie albumu. Będą tam zarówno rockowe kawałki, jak i powolne, spokojne instrumentalne utwory. Najpierw nagramy sesję w studiu, a potem - jak to zwykle bywa - pewnie jeszcze sam popracuję nad nagraniem. Ale to jeszcze odległa sprawa, jak będzie, zobaczymy.
Komentarze (od najnowszego)
Brak opinii.
Twój komentarz może być pierwszy.
wszystkich komentarzy: 0